wtorek, 8 kwietnia 2014

Francja – Concarneau


Jako, że budowaliśmy dla francuzów jednostkę do połowów kryla u nas, zostaliśmy zaproszeni, aby tą samą jednostkę wyposażyć do końca, aż do momentu wodowania. Tak więc czterema samochodami prywatnymi tłukliśmy się na Półwysep Bretoński całą dobę. Przy wyborze najbardziej optymalnej trasy na GPS zaliczyliśmy Niemcy, Belgię i Luxemburg. Te dwa ostatnie ledwie muskając. No i potem Francja, gdzie nas przetrzepali pod kątem narkotyków. Po dotarciu na miejsce zostaliśmy zakwaterowani w piętrowej willi, bardzo ładnej zresztą, dość fajnie wyposażonej. Nie będę zanudzał o samej pracy. Nie każdego to interesuje, może tylko tyle, że francuzi bardzo dużo jarają „trawy”, wszędzie ją było czuć. Dostaliśmy dietę w wysokości 115 euro na tydzień. A za godzinę pracy płacono nam 12 euro. Zakupy robiliśmy  w Lidlu, który przez cały okres naszego pobytu otwarty był pół godziny dłużej, czyli do 18.30. Ciekawe co? Po za tym, że każdy przywiózł ze sobą prowiant, robiliśmy bieżące zakupy, diety starczało, a nawet było można odłożyć trochę. W każda niedziele robiliśmy wypady nad morze albo zwiedzaliśmy pobliskie miasteczka. Tak jak u nas, jeśli chodzi o napisy na znakach czy nazwach ulic oprócz języka polskiego jest również obecna nazwa w języku kaszubskim tak również u nich obowiązuje dwujęzyczność. Co najbardziej utkwiło mi w pamięci: twierdza, 



która dała podwaliny miastu i palmy. 



Palma przed Lidlem, palmy nad morzem przy letnich rezydencjach i ogromne skały wystające z morza, wyszlifowane przez żywioł, oraz fakt, że tego roku ominęła mnie zima. Jak też droga powrotna przez Paryż, ponieważ byli tacy, co chcieli zobaczyć wierzę Eiffla. Koszmar, nigdy więcej! Chyba trzeba być paryżaninem, aby umieć się poruszać autem w tym mieście. Bardzo dobra kawa i kanapki na jednej ze stacji paliwowej w Niemczech, w drodze powrotnej oraz załapany mandat ze zdjęciem z fotoradaru, gdzieś za Starogardem Szczecińskim. To tyle.
Wracając do Szwecji, gdzieś w połowie mojego tam pobytu jechałem na ślub córki. Bilety na samolot i autobus były załatwione on-line, podchodziłem tylko, podawałem nazwisko i wszystko było ok, żadnych niespodzianek. Z dworca autobusowego ponad godzina jazdy przez Sztokholm na lotnisko Skavsta. Piękne miasto, połączenie starego z super nowoczesnością i ta różnorodność nacji z całego świata.
Następny będzie Wietnam           



11 komentarzy:

  1. Widze, ze troche swiata zwiedziles. Mam jednak niedosyt, Twoje posty sa za krotkie, a masz przeciez o czym pisac. Wiecej!!! :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. gdyby nie moje wrodzone lenistwo zapewne posty były by bardziej obszerne. Niejednokrotnie będę wracał do tych tematów, to trochę rozszerzę je.

      Usuń
  2. Fajnie tak zwiedzać,ja akurat nic nie zwiedziłam tylko zachodnie Niemcy.Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No cóż. To nie było tylko zwiedzanie ale i praca. Również pozdrawiam

      Usuń
  3. ...ale się powłóczyłeś po świecie. Mam prośbę mógłbyś mi podesłać to foto twierdzy w pliku oryginalnym może sobie odbitkę zrobię bo jest cudne...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczerze? Te zdjęcia są akurat z neta. Z moich wojaży robiłem krótkie filmy komórką i mam to wszystko na płycie. Najczęściej jeździłem służbowo. A że przy okazji troche zwiedziłem to inna sprawa.

      Usuń
    2. ...dzięki, to sobie znajdę... :))

      Usuń
  4. I to się nazywa praca!
    Można kawałek świata zobaczyć i wypocząć przy okazji :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Raczej przede wszystkim praca. Na zwiedzanie najczęściej przeznaczona była niedziela. A i też nie zawsze się chciało po tygodniu pracy

      Usuń
  5. Marzy mi się Bretania, szkoda, że tak mało fot z tej relacji.
    A to co palą najczęściej, to mógł być haszysz-prosto z Maroka:)
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  6. Super praca taka.http://pocztowki-ze-swiata.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Nie ważne skąd piszesz i jak piszesz, cieszy mnie każdy komentarz.